Na środku patio część 5 Powrót życia

poezja erotyczna
Autor zdjęcia: Kelly Sikkema

 

Jest pustka, jak by dopiero miało się zacząć,
czujesz napięcie jednocześnie spokój wokół patrząc.
Wiesz, czujesz to podświadomie gdzieś w głębi,
że za chwile życiem to się napełni.
Czekasz, zresztą nic innego nie możesz zrobić,
fontanny powinny się już włączyć, słońce powinno wschodzić.
Czujesz napięcie, przed chwilą, chwila,
czujesz swoje tętno, przyśpieszony oddech, w żyłach
krew. I nagle, jakiś głos nabrzmiewa coraz bardziej,
jednak uspokaja cię, łapiesz spokojny oddech.
Słyszysz słowa, widzisz ich kontury,
czujesz ich ciepło, słyszysz głos co do ciebie mówi.
Gdzieś do głębi, do najgłębszej części,
w tym momencie powiew wiatru dotyka twoje piersi.
I widzisz jak słońce wschodzić zaczyna,
czujesz wilgoć w powietrzu, prędkość ruchu, klimat.
Fontanny czujesz jak Cię skrapiają,
zaczynasz słyszeć muzykę gdzieś w tle graną.
Na niebo nakłada się kolor czerwieni rozciągając,
jesteś coraz bliżej, coraz bardziej mokre masz ciało.

myśli uczucia

Ona i On Dym poniósł jej myśli Uczucia

myśli uczucia

Uczucia

Jej oczy były zalane łzami
Bo jak by już wiedziała, że go więcej nie zobaczy
Trzaśnięcie drzwiami, uspokoiła oddech
Trzykrotnie wyglądała za nim, teraz na spokojnie
Analizowała, gdy już oddech się uspokoił
Siadła przy szkiełku, zapaliła, dym poniósł
Jej myśli, wyżej, ponad to co razem już było
Widziała to bardziej, teraz trzepiąc tytoń
Widziała miejsca, w których jeszcze nie była
Widziała wspólnie się z nim w tych miejscach, chwila
Pukanie, to on wrócił, podskoczyła
Wybiegła tak szybko z pokoju, trzasnęła szyba
W drzwiach pękła, nie ważne, drzwi otworzyła
Tak to był on, chwila, głos zamiera
Słowa, multum ich w myślach dobiera
Zero słów, nagle on wywiera
Gestem, mimiką wpływ, i ten uśmiech
A mówi tylko, że zapomniał koszulkę
Cisza, chwila, i nagle ona wybucha
Wiązankę słów w jego stronę, on nie chce słuchać
Nie chce już tej koszulki, zawsze był ironiczny
Nienawidziła tego, kochała przede wszystkim
Chciała tego, całą sobą, właśnie teraz
Jego, jego całego, ale tylko krzyczała, dlaczego
Odwrócił się, nic mówiąc, i po prostu wyszedł
Zamilkła, myśląc po co zawrócił, przyszedł
Po koszulkę, przecież to było trywialne
Wróciła do pokoju pobudzając wyobraźnie
I nagle kawał szkła przebił jej kapcie
Z krwawiącą stopą dotarła na wersalkę
Skuliła się z bólu, chcąc zobaczyć ranę
Zdejmuje kapcie, patrzy, ja krwawię!
Gdzie są bandaże, gdzie jest on, wstaje
Muszę się dostać do drugiego pokoju, to kawałek

 

On był już na dole, już w samochodzie
Już zapalał silnik, już był daleko, w drodze
Myśli, chwile, jednak coś go tknęło
Nigdy tak się nie zachowywała, dlaczego
Aż tak się nie zachowywała, i ten wyraz twarzy
Przecież ona chciała, nie potrafiła się odważyć
Nie, to ja nie potrafiłem, ale czy ja chcę
Czy ja chcę tego, nie, nie ale dlaczego
Nie, chociaż znam ją na wylot, nie, nie znam
Jadę z stąd teraz, myśleć przestań
Teraz, nie, idę z powrotem i jej powiem
Ale co powiem, nie idę, idę to chore
Dobra się uspokoję, zapalę, chwilę postoje
Może do niej zadzwonię, dobra dzwonie

Ona skuliła się z bólu tamując ranę
Nagle słyszy telefon, kto to, jednak nie wstanę
Teraz, no kto to, może to on, po co dzwoni

Czemu ona nie odbiera, co ona robi (…)

 

erotyzm

Na środku patio część 4 Zabawa koncepcją

 

 

sunr

 

Wertujesz w innych dziedzinach, głębiej coraz
Widzisz inne nazewnictwo, ale już pora
Do snu, bo już promienie słońca
Zaczynają wpadać przez lekkie rozwarcie okna
Widzisz jak wiedza zaczyna się pokrywać
Widzisz jej więcej, mija rozdarcie, zasypiasz
Ale jeszcze jesteś świadoma, gdzieś w pół śnie
Natłok myśli, zmienił koncept, wiersz
Widzisz dokładnie, na ile tak można
Ogranicza umysł, sprawa prosta

Na środku patio część 3 W oparciu

 

nieprzenikniona euforia
autor zdjęcia: Leah Tardivel

Teraz piszesz w oparciu, już wkładasz do szuflady
Dzień za dniem same piszą się wyrazy
Na skrawkach, na marginesach w notesach
Zaciskasz zęby, zamykasz oczy, teraz
Spokój, nieprzenikniona euforia
Właśnie tam widzisz miejsca, tam spotkasz
Zaciskasz powieki i czujesz drżenie, zmianę
Że to nie ogłupienie, że jest coś dalej
Głębiej, patrzysz na niebo wracają gołębie
Patrzysz, jest pięknie, pętle, wiersze
Płyną, prozą zapełniają się strony
Myśl za myślą, zegar wyłączony
Czujesz ten szmer za oknem, wyłącznie
Lekkie rozwarcie, z kranu kapią krople
I to już nie jest euforia jak u świadków jehowy
Zmysły masz wyczulone, ale już jest po tym
I tylko rozdarcie, i po co ta cała wiedza
Palcami krążysz, i zaczynasz uciekać
Meta staje się startem, myśli uparte
Wzbraniasz się głębiej, drzesz kartkę
Bierzesz marker, ale go nie odkręcasz
Już odkręcasz i zakreślasz, zakreślasz

 

Jest to w Tobie 2 Huśtawka nastrojów

Autor zdjęcia: Daniel Ruswick
Autor zdjęcia: Daniel Ruswick

Huśtawka nastrojów

Jestem rozbita, myśl, chwytając wszystkiego
nie robiąc nic, bo ciągle coś innego
od monitora, do książki i do lodówki
zmęczenie, alkohol, wewnętrzne wymówki
tak tkwiąc, chcąc rozbudzić umysł
jest we mnie ta siła, wiem muszę się obudzić
wstać rozpuścić włosy, spłukać zmęczenie
odpowiedni stan umysłu, to tak niewiele
ale jak to teraz zrobić, nie chcę wychodzić
nic zresztą nie chce, tylko dotyk
ale nie jego już, chce czegoś nowego
chce nie wiedzieć, chce namacalnie, dlaczego
się głowie, co to za natrętne myśli
przecież zawsze tak chciałam, jakby po wszystkim
było, nic więcej nowego nie będzie
mam wychodzić za mąż, przecież to śmieszne
banalne, nie chcę, wybrałam sukienkę
tydzień temu, kurwa czemu tak jest, czemu
idę może na spacer, to mi przejdzie
odpierdolę się, będę widzieć jak nie jeden zerknie
któryś podejdzie, może któryś mnie zaskoczy
czy znowu będę spławiać, jednocześnie poprawiać włosy
przecież to kurwa jakieś nie dorzeczne
chcę czuć nad wyraz, więcej i jeszcze
czy to tak dużo, czy ktoś mnie w ogóle może zrozumieć
nie chcę, nie wiem, ale wyjdę gdzieś pójdę

czary langoriery

Na środku patio część 2 Czary

czary langoriery
źródło zdjęcia: walltape.tumblr.com

 

Łza odrywa się od powieki, leci
Palcem wskazującym przecierasz powieki
Czujesz to wszystkimi zmysłami
Ciepło w podbrzuszu, pstryk czary
Budzisz się raptem zalana potem
Sięgasz po w szklance wodę
odkładasz ją, szukasz zapalniczki
już masz ją, już po wszystkim
Myślisz, to było takie wyraźne, jasne
Czemu nic nie mogłam zrobić, może zasnę
Jeszcze, muszę się wyspać, nie chce
zresztą to tylko sen *powieki* i znowu jesteś
Jest pustka jakby dopiero miało się zacząć
….
(ostatni wers nawiązanie do filmu langoriery ekranizacja na podstawie Stephen King Czwarta po północy)