Przebić rozstajne drogi 2 Uniesienie

Uniesienie Błękit nieba wróży Ci świetlaną przyszłość

Czujesz to w sercu, w powietrzu, świece rozkładasz..

Kładziesz się, Nie, wstajesz, biegniesz
Wychodzisz na przeciw, mierzysz się z każdym lękiem
Masz otwarte serce, czujesz synergię, wchłaniasz energie
Z istnienia, z tego wszystkiego co Cię otacza, wzbierasz
W sobie intensywność odczuć, pobudzasz zmysły
Zwalniasz tempo, teraz truchtem, dotykasz kropli, liści
Błękit nieba wróży Ci świetlaną przyszłość
Zwiększasz tempo, lecz swoim tempem, nie za szybko
Widzisz tęcze, dotykasz jej praktycznie
Czujesz jej charakter, odczuwasz jeszcze bardziej intensywnie
Jesteś wyżej, zmieniasz trajektorie pragnień
Nagle, jak wzburzone morze, zalewa cię jeszcze bardziej

autor zdjęcia: nieznany, licencja CC0
autor zdjęcia: nieznany, licencja CC0

Myśli się plączą, nie wiesz którą drogę wybrać
Każda myśl jest jeszcze bardziej intensywna
Prowadzi w to samo miejsce, jest on w Tobie teraz
Stajesz na rozwidleniu, kolejna fala się wzbiera
Biegniesz dalej, nic już was nie łączy
Ale wiesz, że on wie będąc w odległości
Wie, że ty wiesz, że chcesz, tak samo to widzi
Jakby splątany stan  umysłu, nienawidzisz
Tego, jego tak bardzo, tak samo bardzo
Jak jego kochasz, teraz stoisz na rozwidleniu i szlochasz
Za chwilę się śmiejesz, zmienność odczuć, biegniesz
Widzisz las, zarazem pojedyncze drzewa, już jesteś
W nim, już jest On w Tobie, materialny świat znika
Jest tylko świadomość która go tworzy, ciężko oddychasz
Oddajesz się zmysłom, nie logicznie łączysz fakty
Czujesz się wypełniona po brzegi, dostajesz kolejnej fali zastrzyk

autor zdjęcia: nieznany, licencja CC0
autor zdjęcia: nieznany, licencja CC0

Intuicyjnie, jednak przez pryzmat, widzisz powiązanie następstw
Zamykasz oczy, otwierasz je i jest jak dawniej
Jesteś tam teraz, zapisujesz życie żeby puścić ponownie
Od tego czasu, możesz i puszczasz wielokrotnie
Od zapisanej chwili, aż przebijesz rozstajne drogi
Do danej chwili, aż wszystko się ułoży
Pieprzona utopia, chcesz się wyzbyć tych myśli
Idziesz po wodę i idziesz po linki..

Przebić rozstajne drogi Pragnienie

Pragnienie

autor zdjęcia: Jeshu John
autor zdjęcia: Jeshu John

Teraz stoisz na rozwidleniu, wiesz już wszystko, jednak czemu
To nie działa, wiesz którędy iść, zauważasz
Mankamenty porad, filozofii, chcesz sposoby
Żeby wyjść na przeciw, przebić rozstajne drogi
Wyciągam Ci rękę z liter, konsekwentnie do przodu z życiem
Prosto jest pisać, lekkie pióro idzie
Tylko to nic nie zmienia, kolejne drogi zacierasz
Palisz mosty, brniesz tam gdzie nie potrzeba
Zbierasz się w sobie, żeby upaść w weekend
Z tygodnia na tydzień, nie zmienia się, tak idzie
Idziesz po linki, myśli o tatuażu w miejscach intymnych
Dziś będziesz tańczyć, już masz smak na drinki
Nie zmienia się nic, już nie chcesz z nim
Chcesz zmienić wszystko, a nie zmieniasz nic
Myślisz teraz, chcesz sposobu, zaprojektować bez odwrotu
Żeby Cię pochłonęło, żeby czuć przełom
Zmianę, czuć, żeby być dalej
Nie to że możesz, bo wszystko możesz, jest to w Tobie
Teraz klękasz w konfesjonale, swoista spowiedź
Tylko z własnym Ja, prowadzisz w głowie
I wiesz, że nic nie stoi na przeszkodzie
Zresztą przeszkodę, każdą przeszkodę, zamienisz w sukces, możesz
Spojrzeć inaczej, zmienić nawyki, zmienić siebie
Zatrzymać ziemie, znać swoją wartość, wiedzieć
Którędy podążać, zresztą ty już to wiesz
Jednak nie potrafisz wprowadzić to w życie, daną treść

autor zdjęcia: Jeshu John
autor zdjęcia: Jeshu John

Punkt wyjścia, koniec i początek, teraz jesteś dobra
Teraz najlepiej, musisz wiedzieć, niech Cię niesie
Nie stopuj, zaangażowanie jako sposób
Do tego czego chcesz, ale musisz wiedzieć, mieć
To ustalone, powtarzać, zaszczepić w sobie
I jeszcze żeby to Cię wyróżniało, ale ty wiesz, możesz
Być, sięgnąć jak najdalej i być w tym
Na zawsze, w tym co zawsze pragnęłaś, realne
Obrazy, twój umysł teraz wizualizuje
Widzisz to tak ostro, jak tego smak, zapach czujesz
Ciepło wewnątrz, teraz świece zapalasz
Czujesz to w sercu, w powietrzu, świece rozkładasz..

W hotelowym lobby Romans Zdrada

Z cyklu Ona i On W hotelowym lobby Romans Zdrada

Romans Zdrada

W hotelowym lobby Romans Zdrada
autor zdjęcia: zdjęcie własne

Zaczynasz znajomość, to co nieznane
Chcesz tego, chcesz odkrywać, odkrywasz ramię
Teraz przed lustrem, właśnie się szykując
Zwilżasz usta, teraz na czerwono szminkując
Odkładasz szminkę, włosy spinasz
Wydłużasz kreskę, poprawiasz makijaż
Wracasz do pokoju, nastawiasz Vivaldiego
Chcesz tego, jedyny taki taniec, dlaczego
Myślisz – jeszcze nie dzwoni? co robi?
Przecież jesteś już gotowa, możesz wychodzić
Co jest z nim, czy zatrzymały go korki?

On w tym momencie wypluwał ości
W hotelowym wellness, gdzie teraz się znajdował
Zjadał pstrąga w zalewie, i była z nim ona
Spotkał ją chwile temu jak roztargniona wbiegła do hotelu
W sumie już wychodził z niego, tylko korzystał z basenu
Gdyż był umówiony na wieczór, lecz zmieniły się plany
Gdy przechodził przez lobby wtedy ujrzał ją w dali

W hotelowym lobby Romans Zdrada
autor zdjęć: zdjęcia własne

Ona podbiegła do recepcji wykłócając się o koszty
Spojrzenie w jego kierunku, gdy przechodził przez lobby

Kierował się ku wyjściu, ale coś go tknęło
Podszedł do recepcji, i tak to się zaczęło
Wrócili windą do wellness, tak jakby już para
Ona o swoich ostatnich problemach ciągle opowiadała
Przypadł jej od razu do gustu, i ta broda
Do tego potrafił tak wynegocjować
Teraz patrzyli na siebie zajadając się rybą
W planach już była sauna później wino

 

Dzwonie do niego, która to już godzina
Może coś się stało, żeby tak się nie odzywać
Lecz telefon milczał

Teraz na wyciszony spoglądał
– Muszę się już zbierać, saunę i wieczór przełożymy, dobra
– Ale co się stało?
– Wiesz, prawie bym zapomniał o spotkaniu
Ale jutro możemy się zobaczyć, nie mam planów
Wiesz, biznesowe spotkanie, a przez Ciebie bym zapomniał
Ale nie martw się, jutro zaczniemy od początku, dobra

Wychodząc z hotelu przechodząc koło recepcji, tam gdzie się spotkali
Czule się pożegnali, wymienili się numerami

Był już na zewnątrz sam kierując się do samochodu
Włączył głośność, oddzwonił, wymyślił powód:
– Spotkanie się wydłużyło, do tego jeszcze teraz stoję w korku
Ale niebawem będę, już jesteś gotowa kotku?

– Tak, już od dwóch godzin gotowa jestem…
– Jeszcze chwila cierpliwości, za chwilę będę…

Inryga

Jest to w Tobie 6 W drodze Intryga

Intryga

autor zdjęcia: Eutah Mizushima
autor zdjęcia: Eutah Mizushima

 

Już moja stacja, ale mnie pochłonęło
Dobra, muszę wysiadać, to jakiś przełom
Wena, znajoma powinna już na mnie czekać
O już jest, skąd ona ten samochód wzięła
Już stoi, woła mnie, nie wiem czy iść
Przecież nic się nie stanie, dobra idę już, nic

– Cześć
– Wsiadaj! opowiem Ci wszystko po drodze
Naprawdę dzisiaj poczujemy się dobrze
– Myślisz, to jedziemy mam dość już podróży
Chociaż Ci powiem, żeby wyobraźnie tak pobudzić
Jak dzisiaj, to już dawno nie pamiętam
– To zobaczysz dzisiaj, zabawa będzie przednia
– Mówisz…
– Tak, wsiadaj jedziemy już
– A kto to jest…
– Wiesz, mój anioł stróż

Kilka ulic dalej w drodze, mijając te znane miejsca
– A pamiętasz tu jest ten taras…
– Tak pamiętam
– Gdzie my się kierujemy, zaraz będziemy na obrzeżach
– Tak, jedziemy do domu na skraju miasta teraz
Nic się nie martw…
– Nie mów tak, bo właśnie zaczynam
– Masz tu drinka z Jackiem, trzymaj
To już ten dom, widzisz z daleka
Trochę osób będzie tam na nas czekać
Popraw się żebyś jakoś wyglądała…
– Ale kto tam będzie?
– To zbędne pytania, będzie przyjęcie
– Chyba nie jest tak jak myślę
Coś było w tym drinku? analizuję szybciej
Znów to czuję… i wiesz, chcę więcej
Nie chcę, co tam dodałaś! czuję dreszcze
Już to mam, mów teraz wszystko szybko
– Będzie tam pięciu gości, a ty będziesz dziwką
Luksusową prostytutką, zresztą sama tego chciałaś
Jeszcze dobrze na tym wyjdziemy, więc śmiało mała
– Dla czego ty mi to zrobiłaś…
– Uspokój się teraz
Przecież jesteś moją… – anioł już pilotem drzwi otwiera
– Weź się teraz w garść, przecież chciałaś, mówiłaś
Dobra już jesteśmy, wysiadamy, jeszcze chwila
Tylko nie rób głupoty jakiejś, liczę na Ciebie
Wszystko będzie dobrze albo jeszcze lepiej
– Pięciu tam jest ich?, widzę więcej! to przyjęcie
– A nie mówiłam…
– Ty… zabiję Cię…
– W garść weź się
Uśmiechaj się, chuj sztucznie ale uśmiechaj
Dobra wysiadamy, już, teraz!