…stałaś się głodna
Zwierzęce instynkty odezwały się w Tobie
Stałaś się żądna odczuć na wyższym poziomie
Wtedy zaczęłaś czuć przekroczenie zmysłów
Uwolnienie się z uwięzienia… pamiętasz teraz
Jak to było wtedy, dziś uczysz się to kontrolować
Kontrolować tę energie, kryształ trzymasz w dłoniach
Wpatrujesz się w niego, rozluźniasz dłoń
Wszystko znika, nad Tobą jest on
Przywołałaś go z tamtej strony, właśnie tu stoi
I wiesz że za chwilę Cię ukarze, właśnie go prosisz
Chcesz tej kary, chcesz odkupienia
Bo na nią zasłużyłaś, właśnie prosisz teraz
Wiesz że będzie boleć, chcesz uciekać
Chcesz tego bólu, zrobiłaś to z pragnienia
Jego, przywróciłaś do życia
Chcesz czuć ten oddech, chcesz wzdychać
Twoje ciało błaga, powoli siadasz
(Jesteś krok dalej- świetlne lata)…
źródło zdjęć: https://pl.pinterest.com/
Czujesz ten posmak goryczy, zawsze go czułaś
Smakował Ci, teraz masz go tutaj
Chciałaś tego, tak bardzo, prośby zostały spełnione
Teraz klęczysz przed nim, ręce masz splecione
Ściągną Ciebie na kolana, za Twoją niesubordynacje
Teraz trzyma twoją głowę a ty ściskasz bardziej…
Już nie jestem ta dziewczyna z pociągu Thriller psychologiczny
Rekonstrukcja zdarzeń Część 2
Chwila, wstała telefon do torebki włożyła
Otrzepała ubranie, wiem, jest we mnie ta siła
Już nie jestem ta dziewczyna z pociągu
Pełna marzeń, zmiany; nie! bo będąc tam w środku
Wbrew swojej woli, odpowiednio grając
Lubię to, ale czy mi się podobało?
Podobać musiało, nie widziałam innej siebie wtedy
Improwizacja, sama dodawałam pikanterii
Na początku byli sztywni, więc chciałam to rozhuśtać
Ale jak się rozkręciło… chyba film mi się urwał
I chyba mnie cucili, mam przebłyski
Pamiętam jak za mgłą, ale przede wszystkim
Jego dobrze pamiętam, ten jego wyraz twarzy
Chciał tego, tej tak zwanej zabawy
Jednocześnie był sfrustrowany, te zmienne nastroje
Jak widzę jego twarz, to się aż boje
Pamiętam ich we dwoje, się kłócili
O jedną dziewczynę, to było wtedy kiedy mnie cucili
Chyba dziewczyna nie dotarła, bo zdążyła się zorientować
Któryś z nich coś nie do końca zaplanował
Potrzebny mi jest prysznic i ta kawa też by się przydała
Dobra idę, trzeba się ogarnąć, kierunek nadać
Ale czy mam pieniądze, chwila zobaczę do portfela
Nic nie ruszone, dobra idę, już muszę się pozbierać
Wynająć jakieś lokum, pamiętam hotelik tu
Byłam tam kiedyś, zobaczę czy jest wolny pokój
To chyba szczęście w nieszczęściu wolny jest jeden
Kawa, prysznic i się zdrzemnę
Bo jakoś cały czas zmęczona się czuje
Dobra idę na górę, mam już klucze
Jeszcze tylko…
– Jedną americano poproszę
– Czarną
– Dobrze, ja pani na górę zaniosę
– Dobrze
– Niech pani się tędy kieruje
– Dobrze, wiem i dziękuje
Idąc po schodach pomiędzy piętrami
Widzisz go, czy to on, aż się dławisz
Przeszedł jak by cię nie znał, jakby szyderczo spojrzał
Już nie wiesz czy to on, może to nie on, dobra
Idę do pokoju, chyba już mam przywidzenia
Dobra, już nie ważne, nie teraz
W końcu prysznic, już się rozbieram
Woda, ale miłe uczucie, teraz te ślady widzę bardziej
Dobrze że jest szampon, odpływając w wyobraźnie…
Pamiętam sznur, miałam związane nadgarstki
Mam ślad na twarzy, chyba gryzłam, musiałam walczyć
Znowu wspomnienia, chcę chwile zapomnienia
Może to dodaje, nie pamiętam, nie teraz
O woda cieplejsza, tego mi brakowało
Zmęczenie spływa z odgłosem wody spadając
…Dajesz się ponieś prysznica ciepłu
Zamykasz oczy, wsłuchujesz się w głębie szeptu…
Czujesz tę gorycz, siadasz powoli
Wiesz, że Ci jeszcze na to nie pozwolił
Wiesz musisz się poskromić, teraz błagalnie prosisz
Zerkasz, głowę lekko podnosisz
Czy masz aprobatę, czy znowu dostaniesz batem
Wewnętrzny monolog, chowasz się bardziej
W sobie, jego cieniu, w tym czego pragnie
Jesteś tylko naczyniem o danym kształcie
W jego rękach, w jego silnym uścisku
Kulisz się, w dłoni ściskasz bizmut
autor zdjęcia: zdjęcie własne
Znalazłaś ten kryształ, wtedy na skraju urwiska
Wtedy kiedy nad przepaścią stałaś, gdy byłaś bliska
Końca, pewna tego kroku, gdy prośby były daremne
I wtedy, w tamtym momencie, to było jak zaklęcie
Nachyliłaś się, wzięłaś go do ręki
I poczułaś tak silny energii przepływ
Przez siebie, cofnęłaś się, coraz dalej się cofałaś
Pewność tego kroku z każdą sekundą ustępowała
Aż stałaś się nią, poczułaś ten zew
Energia wypełniła każdą komórkę, rozlała się jak rtęć
Doszła do serca, dotknęła go
Wypełniła go po brzegi, odtąd
Zmieniłaś bieg, poczułaś ten chłód
Umysłową pieszczotę, zaczęłaś to czuć
Stałaś się żądna… poczułaś to bicie
Ścisnęłaś jeszcze mocniej i poczułaś życie
W sobie, w ruchu planet, wszech ogarnęła Ciebie
Potężna energia, zlałaś się z niebem
Poczułaś w sobie żywioł ognia
Jak byś urodziła się ponownie, stałaś się głodna
Zwierzęce instynkty odezwały się w Tobie
Stałaś się żądna odczuć na wyższym poziomie
Wtedy zaczęłaś czuć przekroczenie zmysłów…
Obudził ją poranny wiatr, obudziła się na plaży
Słońce zaczęło wschodzić, co mogło się zdarzyć?
Po kolei próbowała teraz poukładać wątki w całość
Pamiętam gdzie byłam, jak dojechałam, wiele brakowało
Co się działo, zacznijmy po kolei, od początku
Wysiadłam było imprezowo, wiele przeplatających się wątków
Znów to miałam, chciałam więcej, pamiętam też uciekałam
Mam ślady na nadgarstkach, byłam przywiązana?
Pewnie się wyrywałam, ale tego nie pamiętam
Czy mam swoje rzeczy, dobra jest moja torebka
Zresztą czemu ja tutaj na plaży zostałam?
Czemu tu spałam? Czuję się cała obolała
Może skontaktuję się z nią, jak ja w ogóle wyglądam
Skąd te odrapania, przydała by się kawa mocna
Mam telefon, dzwonie do… nie, najpierw go przejrzę
Pisałam to w pociągu, to ta treść pisana wierszem:
Teraz patrzę w szybę, układam świat z liter
Piszę jak miliony przede mną istnień
Miliony po mnie, teraz w drodze, teraz mogę
Być, i jestem tam, dotykam gwiazd, wytyczam szlak
Którym pójdę, jak sił i odwagi wystarczy
Wiem wystarczy, pójdę swoją drogą, muszę walczyć
O swoje, o wszystko, o swoje marzenia
Wiem poukładam wszystko, od nowa, teraz
Nawet jak coś pęknie, się rozsypie, wiesz, że dasz rade
Po prostu dalej będziesz żyć, teraz wstaniesz
Zmyjesz makijaż, który Ci spłynął
Zaciśniesz dłoń w pięść, i z uporem, siłą
Którą zawsze miałaś
Pójdziesz dalej, i nie będziesz wracać
Zamkniesz drzwi, i nie otworzysz więcej
Teraz ta zmiana, inne życie, właśnie z niego kreślę
Już jestem… he muszę wysiadać
Moja stacja c.d.n.