I kończy się sen, budzi się z krzykiem
Nie może dojść do siebie, układa z liter
To co zapamiętała, próbuje symbole wyłowić
Kartkę odkłada na szklany stolik
Nie może sobie przypomnieć, nie wszystko
Leży tak goła, cały czas o tym myśląc
Już świtać zaczyna…
Na końcu drogi, tam nic nie ma…
Fala was pokrywa, w uścisku… dotykasz
Czujesz niepohamowaną chęć, teraz się zbliżasz
Do niego, jest on w Tobie, tak go bardzo czujesz
Unosi Cię, dotyka twoje usta, nawilża je, całuje
Jednocześnie czujesz tę więź, pieści Cię
Wchodzi w Ciebie, rozchodzi się jęk…
Jest to w Tobie 13 Droga jest życiem Snem jest życie
...Puściła wodze wyobraźni, przestała walczyć
Schodziła niżej w otchłanie siebie
Tam gdzie czuła się wolna, było najlepiej
Nie wiedziała co ją spotka za chwilę
Rozkoszowała się, czuła że żyje
Nie wiedziała, że jej demony też tam dotrą
Uciekała przed nimi, trzymając się mocno
Ostatnich chwil piękna, wyjścia naprzeciw
Chciała być wolna, jednak musiała się zderzyć
Przez nią, czemu? obrazy się przewijały
Schodziła jeszcze niżej, schodziła schodami
Przed oczyma miała korytarz, czerwone ściany
Czuła się jak wtedy w samochodzie, znowu obrazy
Oszukana, chciała uciec, wyzbyć się substancji
Lecz poczuła ten chłód, chciała tańczyć
Obraz miała chwiejny, oczy zaszły czernią
Widziała swoje odbicie na chwile jedną
Przemierzała korytarz, wszystko falowało
Zakręt, w jednym kierunku mogła iść, iść w prawo
Stała na skraju kolejnego korytarza
Czerwień stawała się ciemniejsza, w dali zauważa
Rozwidlenie, obraz jeszcze bardziej się chwieje
Czerwień zmienia się w bordo, a ją już niesie
Ostro, czuje jak stymulant coraz silniej działa
Znowu jest w tym pokoju, widzi na ścianach
Ta sama farba, dobrze ją zapamiętała
To ten pokój, gdzie była przywiązana
Słyszy jego głos, bluzgi, widzi jego twarz
Nagle wszystko znika, dalej przemierza korytarz
Coś się w niej zmienia, ma teraz odczucia
Przejścia w swój ład, którego nikt nie zakłóca
Jednocześnie zaczyna mieć kontrole nad sobą
Delikatne przejście staje się euforią
Zmierza do rozwidlenia, w którym kierunku teraz
Czuje niepohamowaną chęć, głębiej otwierać
Siebie, nie ważne który kierunek wybierze
Wie to dobrze, zlewają się w jeden
Stoi tak, ujrzała pierwsze drzwi
Na przeciwnej stronie też je widzi
Jakby wejścia do pokojów wzdłuż się układały
Jakby była w hotelu, przechadzając się korytarzami
Czuła tę lekkość, stymulowaną lekkość
Wie że za chwile wejdzie i zna następstwo
Otworzy któreś z tych drzwi, już za klamkę sięga
Nagle patrzy w ręku mała walizeczka
Otwiera ją, i pokrywa się cała czerwienią
I znowu widzi swoje odbicie w niej się mieniąc
Teraz odczuwa piękno swojej otchłani
Rozkosz która ją przeszywa, czuje jak pali
Musi ją złagodzić, ale jakby w transie była
Wchodzi jeszcze głębiej, nie może jej powstrzymać
Do źrenic, białek oczu napłynęła czerń
Otwiera drzwi i jest to w niej
I kończy się sen, budzi się z krzykiem
Nie może dojść do siebie, układa z liter
To co zapamiętała, próbuje symbole wyłowić
Kartkę odkłada na szklany stolik
Nie może sobie przypomnieć, nie wszystko
Leży tak goła, cały czas o tym myśląc
Już świtać zaczyna…
Autor zdjęć: Federico Bebber źródło: https://www.flickr.com/photos/bebber/ źródło: https://pl.pinterest.com/pin/326651779208020404/
Jakby zapomniała już, jakby nabrała tchu
I poczuła to znów, z kącików ust
Wytarła ślinę, była już zmęczona więc się położyła
Jednak zasnąć nie mogła, śniła
Na jawie, a może już w półśnie była
Po prostu było to w niej, na chwile odtworzyła
Jeden z wątków, wtedy kiedy była przywiązana
Ale teraz, tak naprawdę co chciała ?
Co było w niej, czuła pod skórą rozkosz
Jednocześnie ból i życia gorzkość
Przy tym miała minę słodką, tak bardzo
Przerażało ją to, teraz siedziało to w niej aż nadto
Aż nie mogła się ruszać, tego powstrzymać
Wtuliła się w poduszkę, nogi podkuliła
Śniła swój sen, broniła się przed tym co było
Już dawno zapomniała, chciała być szczęśliwą
Tylko to jedno, zapadała się bardziej
W wyobraźnie, dusiła ból widząc go wyraźniej
Przeszywał ją, nie czuła go, zamieniła role
Teraz widziała to, jak traci kontrole
Jak nie miała kontroli, wypierała to, czuła jak boli
Podobało się jej, wchodziła coraz głębiej w sen
Głęboki sen, a może to jeszcze jawa była
Teraz w swojej wyobraźni czuła się szczęśliwa
Tworzyła kolejne wątki, obrazy jak slajdy
Puściła wodze wyobraźni, przestała walczyć
Autor zdjęć: Federico Bebber źródło: https://www.flickr.com/photos/bebber/6938120617/ https://eikoweb.deviantart.com/art/Everything-in-Its-Right-Place-403074945
Autor zdjęcia: Federico Bebber źródło: http://inagblog.com/2016/09/federico-bebber/
Odebrała kawę, usiadła przy szklanym stoliku
Biła się z myślami, nadawała tytuł
Siebie na zewnątrz, już to widziała
Tego czego sięgnęła, dotykała
Chwilę temu, gdy gorący strumień wody
Spłukiwał zmęczenie, rozdzielał włosy
Właśnie wtedy w niej obudził się ten żywioł
Widziała siebie nieposkromioną i chciała tego na żywo
Siebie bez granic, myślami już tam była
Taką jaką zawsze chciała, prawdziwa
Do szpiku, przynajmniej pod przykryciem nocy
Było już to w niej, łzami pokryły się oczy
Jednak nie był to smutek, także nie była to radość
Była to pewność wyborów gdy wstanie rano
Już wiedziała co zrobi, po kolei układała plan teraz
Rozpisywała go, w trakcie zaczynała zmieniać
Siebie, scenariusze, dodawała akcenty
Rozpisywała drogę, bo już wiedziała którędy
Dobrze już wiedziała, to wrażenie ukojenia dla ciała
Stworzyło ją od nowa, taką jaką zawsze chciała
Miała już to, sięgała głębiej, swoją dusze słyszała
Kolejny ruch, ciąg słów na papierze, rozpisywała
Kolejne motywy, kolejne wątki
Teraz wyraz jej twarzy dopiero był słodki
Te łzy, bardziej szły w kierunku radości
Trzymało ją to w uścisku mocnym
…
…Dajesz się ponieś prysznica ciepłu
Zamykasz oczy, wsłuchujesz się w głębie szeptu
Spłukujesz włosy, czujesz mocny
Strumień wody rozdzielający
Jakbyś słyszała szum fal rozbijających
Się o brzeg, słyszysz ten dźwięk
Jakbyś była tam…
Jakbyś dotykała tej chwili, tej melodii
Jakbyś dotykała ją opuszkami, w drobnym
Pyle będąc, unosząc się w nim
Jak by wszystko teraz nie znaczyło nic
Idziesz teraz brzegiem plaży z wolna
Powoli czujesz, że stajesz się mokra
Tylko twoja melancholia, jesteś z nią
Znowu przywróciłaś ten obraz, masz to wciąż
Teraz promenadą idziesz
W dłoni trzymasz róże, jesteś bliżej
Tego miejsca, nucisz tę melodie
Masz ją na ustach, a usta masz wilgotne
Jest ona w Tobie, tańczysz z nią taniec życia
I tylko powiew wiatru w dali słychać
Słyszysz tylko siebie, swoje pragnienia
To co ma się wydarzyć, już przyśpieszasz
Teraz rozdzierasz tę cisze wokół
Znowu chwytasz tę melodie, a w niej ukryty spokój
Który tak kochasz, wczuwasz się bardziej
Słyszysz jak się przeplata z wiatrem
Łączysz te dźwięki, kształtujesz dłońmi
Dopasowujesz je, ich poziomy głośności
Robisz obrót ich, żeby cię niosły
Czujesz je na plecach, w swojej melancholii
Idziesz dalej, tworzysz ją bardziej
Zatracasz się w niej, widząc wyraźniej
Miejsce w którym chcesz być, być za chwile
Jaka chcesz być, odwzorowujesz myśli, idziesz
Właśnie tam…
Jaka zawsze chciałaś być…
Jaka jesteś, już jesteś, kim naprawdę jesteś
Poczucie siebie samej, masz to wreszcie
Wiesz co masz zrobić, i jak to zrobić
Masz już tego szkic, właśnie tam przechodzisz
Głębiej coraz, widzisz kolejne motywy
Głębia nabiera barwności, kolor jest żywy
Nasycony, chociaż z zewnątrz jest pokryty
Szarością, to wewnątrz krzyczy
To twój kolor, bierzesz go z palety
Teraz go mieszasz dokładnie dodając pigmenty
Tworzysz siebie samą, od początku, dalej
Patrzysz teraz na siebie, zachwiane rusztowanie
Patrzysz w głąb siebie, na samym dnie
Właśnie tam w Tobie to jest
Sięgasz tego…
źródło zdjęć: https://pl.pinterest.com/
Nagle pukanie do drzwi, kto to może być
Musze się ubrać, muszę wyjść
– Proszę otworzyć, dla pani kawa
To ta kobieta z recepcji, zapomniałam
Już nie jestem ta dziewczyna z pociągu Thriller psychologiczny
Rekonstrukcja zdarzeń Część 2
Chwila, wstała telefon do torebki włożyła
Otrzepała ubranie, wiem, jest we mnie ta siła
Już nie jestem ta dziewczyna z pociągu
Pełna marzeń, zmiany; nie! bo będąc tam w środku
Wbrew swojej woli, odpowiednio grając
Lubię to, ale czy mi się podobało?
Podobać musiało, nie widziałam innej siebie wtedy
Improwizacja, sama dodawałam pikanterii
Na początku byli sztywni, więc chciałam to rozhuśtać
Ale jak się rozkręciło… chyba film mi się urwał
I chyba mnie cucili, mam przebłyski
Pamiętam jak za mgłą, ale przede wszystkim
Jego dobrze pamiętam, ten jego wyraz twarzy
Chciał tego, tej tak zwanej zabawy
Jednocześnie był sfrustrowany, te zmienne nastroje
Jak widzę jego twarz, to się aż boje
Pamiętam ich we dwoje, się kłócili
O jedną dziewczynę, to było wtedy kiedy mnie cucili
Chyba dziewczyna nie dotarła, bo zdążyła się zorientować
Któryś z nich coś nie do końca zaplanował
Potrzebny mi jest prysznic i ta kawa też by się przydała
Dobra idę, trzeba się ogarnąć, kierunek nadać
Ale czy mam pieniądze, chwila zobaczę do portfela
Nic nie ruszone, dobra idę, już muszę się pozbierać
Wynająć jakieś lokum, pamiętam hotelik tu
Byłam tam kiedyś, zobaczę czy jest wolny pokój
To chyba szczęście w nieszczęściu wolny jest jeden
Kawa, prysznic i się zdrzemnę
Bo jakoś cały czas zmęczona się czuje
Dobra idę na górę, mam już klucze
Jeszcze tylko…
– Jedną americano poproszę
– Czarną
– Dobrze, ja pani na górę zaniosę
– Dobrze
– Niech pani się tędy kieruje
– Dobrze, wiem i dziękuje
Idąc po schodach pomiędzy piętrami
Widzisz go, czy to on, aż się dławisz
Przeszedł jak by cię nie znał, jakby szyderczo spojrzał
Już nie wiesz czy to on, może to nie on, dobra
Idę do pokoju, chyba już mam przywidzenia
Dobra, już nie ważne, nie teraz
W końcu prysznic, już się rozbieram
Woda, ale miłe uczucie, teraz te ślady widzę bardziej
Dobrze że jest szampon, odpływając w wyobraźnie…
Pamiętam sznur, miałam związane nadgarstki
Mam ślad na twarzy, chyba gryzłam, musiałam walczyć
Znowu wspomnienia, chcę chwile zapomnienia
Może to dodaje, nie pamiętam, nie teraz
O woda cieplejsza, tego mi brakowało
Zmęczenie spływa z odgłosem wody spadając
…Dajesz się ponieś prysznica ciepłu
Zamykasz oczy, wsłuchujesz się w głębie szeptu…
Obudził ją poranny wiatr, obudziła się na plaży
Słońce zaczęło wschodzić, co mogło się zdarzyć?
Po kolei próbowała teraz poukładać wątki w całość
Pamiętam gdzie byłam, jak dojechałam, wiele brakowało
Co się działo, zacznijmy po kolei, od początku
Wysiadłam było imprezowo, wiele przeplatających się wątków
Znów to miałam, chciałam więcej, pamiętam też uciekałam
Mam ślady na nadgarstkach, byłam przywiązana?
Pewnie się wyrywałam, ale tego nie pamiętam
Czy mam swoje rzeczy, dobra jest moja torebka
Zresztą czemu ja tutaj na plaży zostałam?
Czemu tu spałam? Czuję się cała obolała
Może skontaktuję się z nią, jak ja w ogóle wyglądam
Skąd te odrapania, przydała by się kawa mocna
Mam telefon, dzwonie do… nie, najpierw go przejrzę
Pisałam to w pociągu, to ta treść pisana wierszem:
Teraz patrzę w szybę, układam świat z liter
Piszę jak miliony przede mną istnień
Miliony po mnie, teraz w drodze, teraz mogę
Być, i jestem tam, dotykam gwiazd, wytyczam szlak
Którym pójdę, jak sił i odwagi wystarczy
Wiem wystarczy, pójdę swoją drogą, muszę walczyć
O swoje, o wszystko, o swoje marzenia
Wiem poukładam wszystko, od nowa, teraz
Nawet jak coś pęknie, się rozsypie, wiesz, że dasz rade
Po prostu dalej będziesz żyć, teraz wstaniesz
Zmyjesz makijaż, który Ci spłynął
Zaciśniesz dłoń w pięść, i z uporem, siłą
Którą zawsze miałaś
Pójdziesz dalej, i nie będziesz wracać
Zamkniesz drzwi, i nie otworzysz więcej
Teraz ta zmiana, inne życie, właśnie z niego kreślę
Już jestem… he muszę wysiadać
Moja stacja c.d.n.
Już moja stacja, ale mnie pochłonęło
Dobra, muszę wysiadać, to jakiś przełom
Wena, znajoma powinna już na mnie czekać
O już jest, skąd ona ten samochód wzięła
Już stoi, woła mnie, nie wiem czy iść
Przecież nic się nie stanie, dobra idę już, nic
– Cześć
– Wsiadaj! opowiem Ci wszystko po drodze
Naprawdę dzisiaj poczujemy się dobrze
– Myślisz, to jedziemy mam dość już podróży
Chociaż Ci powiem, żeby wyobraźnie tak pobudzić
Jak dzisiaj, to już dawno nie pamiętam
– To zobaczysz dzisiaj, zabawa będzie przednia
– Mówisz…
– Tak, wsiadaj jedziemy już
– A kto to jest…
– Wiesz, mój anioł stróż
Kilka ulic dalej w drodze, mijając te znane miejsca
– A pamiętasz tu jest ten taras…
– Tak pamiętam
– Gdzie my się kierujemy, zaraz będziemy na obrzeżach
– Tak, jedziemy do domu na skraju miasta teraz
Nic się nie martw…
– Nie mów tak, bo właśnie zaczynam
– Masz tu drinka z Jackiem, trzymaj
To już ten dom, widzisz z daleka
Trochę osób będzie tam na nas czekać
Popraw się żebyś jakoś wyglądała…
– Ale kto tam będzie?
– To zbędne pytania, będzie przyjęcie
– Chyba nie jest tak jak myślę
Coś było w tym drinku? analizuję szybciej
Znów to czuję… i wiesz, chcę więcej
Nie chcę, co tam dodałaś! czuję dreszcze
Już to mam, mów teraz wszystko szybko
– Będzie tam pięciu gości, a ty będziesz dziwką
Luksusową prostytutką, zresztą sama tego chciałaś
Jeszcze dobrze na tym wyjdziemy, więc śmiało mała
– Dla czego ty mi to zrobiłaś…
– Uspokój się teraz
Przecież jesteś moją… – anioł już pilotem drzwi otwiera
– Weź się teraz w garść, przecież chciałaś, mówiłaś
Dobra już jesteśmy, wysiadamy, jeszcze chwila
Tylko nie rób głupoty jakiejś, liczę na Ciebie
Wszystko będzie dobrze albo jeszcze lepiej
– Pięciu tam jest ich?, widzę więcej! to przyjęcie
– A nie mówiłam…
– Ty… zabiję Cię…
– W garść weź się
Uśmiechaj się, chuj sztucznie ale uśmiechaj
Dobra wysiadamy, już, teraz!
W końcu ostała swoje, kupiła bilet, i zmierzała na peron
I nagle się zaczęło, ogarnęła ją niemoc
Patrzyła po twarzach, i tylko jedno miała w głowie
Lekki uśmiech na jej twarzy, to było w niej ciągle
źródło zdjęcia: film Christophera Nolana „Incepcja”.
Stała teraz, bo nie było pustych siedzeń
Chociaż wiedziała, jak się dosiądzie, to ją poniesie
Już nerwowo zaczęła rozglądać się wokół
Chwila, i w torebce zaczęła szukać papierosów
Nagle widzi, jak on wstaje, i w jej kierunku zmierza
Żeby tylko ją poprosił, ale był by nietakt
Ale miała to przed oczami, kąciki ust bardziej się rozwarły
Był coraz bliżej, język nawilżał wargi Continue reading Jest to w Tobie 5 Ciągle Podniecenie →
Kiedyś pisałam, dużo pisałam, słowem malowałam
jeszcze pamiętam, jak pod prysznicem śpiewałam.
Gdzie jest moje ja teraz, nie ważne, teraz pozbieram
siebie, zbuduje tęcze i na niej polecę.
Cały wszechświat będzie mi sprzyjał, wiem
ale nawet jak nie będzie, to szaleństwo chcę. Continue reading Jest to w Tobie 4 W swoim kierunku →
źródło zdjęcia: film Christophera Nolana „Incepcja”.
Znaleźć swoje El Dorado
Nagle odwrót, w myślach powrót,
to nie Ja, chciałam, chcę stagnacji, ale nie tak.
I co tak do końca, tylko że koniec może być za rogiem,
ja pierdole, wychodzę, chcę i robię.
Od nowa, tak jakbym uniknęła śmierci teraz,
myśli to tylko myśli, ale nie, ja teraz wybieram.
Idę tak, tam gdzie chcę być, chociaż przez chwile,
pakuje bagaż, i tyle, jadę żyje.
Cel podróży, znaleźć swoje El Dorado Continue reading Jest to w Tobie 3 Zmiana kierunku Znaleźć swoje El Dorado →
Jestem rozbita, myśl, chwytając wszystkiego
nie robiąc nic, bo ciągle coś innego
od monitora, do książki i do lodówki
zmęczenie, alkohol, wewnętrzne wymówki
tak tkwiąc, chcąc rozbudzić umysł
jest we mnie ta siła, wiem muszę się obudzić
wstać rozpuścić włosy, spłukać zmęczenie
odpowiedni stan umysłu, to tak niewiele
ale jak to teraz zrobić, nie chcę wychodzić
nic zresztą nie chce, tylko dotyk
ale nie jego już, chce czegoś nowego
chce nie wiedzieć, chce namacalnie, dlaczego
się głowie, co to za natrętne myśli
przecież zawsze tak chciałam, jakby po wszystkim
było, nic więcej nowego nie będzie
mam wychodzić za mąż, przecież to śmieszne
banalne, nie chcę, wybrałam sukienkę
tydzień temu, kurwa czemu tak jest, czemu
idę może na spacer, to mi przejdzie
odpierdolę się, będę widzieć jak nie jeden zerknie
któryś podejdzie, może któryś mnie zaskoczy
czy znowu będę spławiać, jednocześnie poprawiać włosy
przecież to kurwa jakieś nie dorzeczne
chcę czuć nad wyraz, więcej i jeszcze
czy to tak dużo, czy ktoś mnie w ogóle może zrozumieć
nie chcę, nie wiem, ale wyjdę gdzieś pójdę
źródło zdjęcia: film Christophera Nolana „Incepcja”.
Pobudzenie
Jest to w Tobie, gdzieś głęboko w Tobie siedzi
teraz masz spokojne życie, zbierasz rzeczy
krzątasz się po pokoju, ogarniasz, pracy nie masz
zresztą nie musisz mieć, ale chcesz, właśnie teraz
porządkujesz swoje życie, zachłyśnięta minimalizmem
coś w środku mówi, żeby wyjść, ale ty masz wizje
wyjść z tego, ale wizje masz już swoją
raczej zaciągniętą z periodyków, teraz stojąc
rozważasz, co zrobić, które rzeczy wyrzucić
oderwać się od przeszłości, i już nie wrócić
pakujesz w kartony, segregujesz, wspominasz
chwytasz przedmiot, przyspieszone bicie serca, chwila
przecież tego nie wyrzucę, przecież muszę
wewnętrzny dialog, odczucie się duszę
tutaj, dzień za dniem, i ta zmiana teraz
uporządkuję to, i co pozmieniam
nie rozumnie mnie, ja siebie nie rozumiem
przecież nie cały rok temu wszystko było cudnie
kurwa muszę spojrzeć na to inaczej
co ja wyprawiam, dziś wychodzę i to zostawiam