Na środku patio część 3 W oparciu

Teraz piszesz w oparciu, już wkładasz do szuflady
Dzień za dniem same piszą się wyrazy
Na skrawkach, na marginesach w notesach
Zaciskasz zęby, zamykasz oczy, teraz
Spokój, nieprzenikniona euforia
Właśnie tam widzisz miejsca, tam spotkasz
Zaciskasz powieki i czujesz drżenie, zmianę
Że to nie ogłupienie, że jest coś dalej
Głębiej, patrzysz na niebo wracają gołębie
Patrzysz, jest pięknie, pętle, wiersze
Płyną, prozą zapełniają się strony
Myśl za myślą, zegar wyłączony
Czujesz ten szmer za oknem, wyłącznie
Lekkie rozwarcie, z kranu kapią krople
I to już nie jest euforia jak u świadków jehowy
Zmysły masz wyczulone, ale już jest po tym
I tylko rozdarcie, i po co ta cała wiedza
Palcami krążysz, i zaczynasz uciekać
Meta staje się startem, myśli uparte
Wzbraniasz się głębiej, drzesz kartkę
Bierzesz marker, ale go nie odkręcasz
Już odkręcasz i zakreślasz, zakreślasz